FatumTech Blog: Internet, technologie oraz dygresje.

Jest zimowy poranek. I choć śniegu za oknem raczej nie uświadczysz, to i tak mróz chwyta za policzki. Musiałam odkręcić wszystkie kaloryfery w mieszkaniu. Wszystkie dwa (trzeci nie działa od momentu, gdy poprzedni lokator rozbił sobie o niego głowę podczas jednej z ponoć licznych libacji). Szczęśliwie, wprowadzając się, miejsce na laptopa stworzyłam przy jednym z nich, więc chcąc nie chcąc muszę przed nim siedzieć. Ojej.

Nie licząc tych nieszczęsnych, nieszczelnych drzwi i problemów ze szczelnością rur w części kuchennej, to mieszkanko wybrałam sobie idealnie. Dwadzieścia cztery metry to idealna powierzchnia na moje skromne potrzeby. Mam tu szafę, łóżko, biurko, symulację kuchni… nawet stolik. No i publiczny hotspot z siłą sygnału “dobry”. Cóż więcej potrzeba takiej geekgirl jak ja? Chyba tylko zwolnienia z opłat za prąd albo przynajmniej jakiegoś poważniejszego rabatu.

Jakieś dwa czy trzy dni temu kupiłam sobie w końcu wymarzonego kompa za “świąteczne” pieniążki – nie miałam pojęcia że aż tyle można zaoszczędzić nie kupując prezentów, których i tak nie chce się wręczać, czy też darując sobie dwanaście potraw i poprzestaniu na dwóch – karpiu oraz zupki z jego resztek. Talerz dodatkowy dostawiłam, a jakże, jednak wydaje mi się że ów spodziewany niespodziewany gość byłby mocno zdziwiony. Bywa, wędrowcze. Jednak jak zwykle nikt się nie pojawił, a ja jak zwykle zadumałam się nad zupą, zastanawiając się jak potoczyłoby się takie spotkanie. Byłoby mistycznie i tajemniczo, czy wesoło i sympatycznie? Może za rok…

Teraz jest już po świętach, niedługo zaczną znikać ze sklepów motywy świąteczne i zastąpią je serduszka, amorki i cała reszta walentynkowego szału. Z przyjaznych i przyjacielskich staniemy się namiętni i jakże romantyczni. Za każdym rogiem będziemy wypatrywać Romea (szlifując paznokcie, gdyby koło niego kręciła się jakaś Julia), a na co drugiej stronie dodawać nowe reguły do AdBlocka. Magiczny czas. No ale coś za daleko w przyszłość wybiegam. Sylwester tu mamy po drodze, a ja tu o Walentynkach zaczynam wspominać. Nie jest to dobre.

Większość moich znajomych jest teraz najprawdopodobniej na mnie wściekła. Moja niechęć do wszelkiego rodzaju komunikatorów i telefonów połączona z niespodziewaną wyprowadzką na pewno choć jedną czy dwie osoby zaskoczyła. No i tą “wściekłość” chyba ciut na wyrost napisałam, w końcu to tylko znajomi. Pamiętają, gdy czegoś chcą lub kończy im się lista znajomych, do których można wysłać kartki na święta. To tylko znajomi. Przyjaciół mam na necie lub w miejscach, do których i tak nie mogę się dostać. A reszta… jest milczeniem. Ale i tak pozdrawiam was, koleżanki i koledzy.
Miło było dla Was wszystkich być śmietnikiem żalówi łez. Szczęśliwego Nowego Roku.

I choć pomysł bloga nie jest nowy, bo dorastałam do niego pół roku, to postanowiłam (jak zawsze?) zdać się na nieprzewidywalne ścieżki boga Randoma. Ciekawe co mi wylosuje. Na razie pogrążam się w nadziejach, że ludziom, którzy zdecydują o jego przyszłych losach (bloga rzecz jasna) spodoba się ta mała próbka.

Logout.

Poleć wpis:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blogplay
  • BlinkList
  • Blip
  • Co-Robie.pl
  • Spis.pl
  • Wykop
  • Zapewne zauważyliście, że brakuje komentarzy, które były opublikowane na pierwszej odsłonie FatumTech Blog. W związku z tym zachęcam do zarejestrowania się i dodawania nowych.

Możesz śledzić komentarze tego wpisu przy pomocy kanału RSS 2.0.